Tym postem przyznaję oto, że zgrzeszyłam. Tak, popełniłam grzech ciężki blogerski, bo jakim cudem można po raz pierwszy można pokazać się w czymś w moro późną wiosną, kiedy to wszyscy szaleli na punkcie tego wzoru jesienią? Jak widać można. Jakimś przypadkiem wojskowa ramoneska wpadła mi w ręce podczas zeszłotygodniowej wyprzedaży. I jak jesienią tego wzoru było dla mnie wszędzie zdecydowanie za dużo, tak teraz po czasie zdecydowanie przypadł mi do gustu (a może to raczej wina kroju kurtki, do którego to mam widoczną słabość?). Nieważne. Kolejna nowość to czapa. Fanką Rihanny nie jestem, ani muzycznie ani w żadnym innym aspekcie, jednak poszukiwania wymarzonej czapy zaprzestałam w momencie, kiedy zobaczyłam jej (czy aby na pewno?:P) projekt dla sieciówki River Island. Jest skóra - jest, jest złoty element - jest. No to czego chcieć więcej od czapki z daszkiem (czy jak to się teraz nazywa, snapback, fullcap, truckerka? Nie utrudniajmy sobie życia, czapka czapką pozostanie). W międzyczasie zapraszam do obejrzenia zdjęć!
jacket - Urban Outfitters, pants, shoes - Topshop, cap - Rihanna for River Island, necklace, t-shirt - H&M
















